Teksty usuniete z witryny "Racjonalisty" (http://www.racjonalista.pl/) przez jego redaktora, Maryjusza Gawlika-Agnosiewicza za to, ze odwazylem sie publicznie skrytykowac jego "jedynie sluszne" poglady...
Blog > Komentarze do wpisu
Wierzenia religijne Alberta Einsteina

Lech Keller

Wierzenia religijne Alberta Einsteina

Albert Einstein był panteista, czyli wierzył w bezosobowego Boga, utożsamianego z natura.[1] Jego wyznanie wiary zawarte było chyba najlepiej w telegramie wysłanym do żydowskiej gazety w roku 1929, kiedy to został on oskarżony przez ortodoksyjnych żydów o bluźnierstwo: „Wierzę w Boga Spinozy,[2] który objawia się w harmonii wszystkiego, co istnieje, ale nie w Boga, który interweniuje w losy i uczynki ludzi”.[3] Jak jednak słusznie zauważa Nigel Calder,[4] „nawet ta ‘miękka’ (‘soft’) religijność stała się w końcu poważną przeszkodą (stumbling block) dla Einsteina jako fizyka”.

Calder przypomina nam też, iż teorie względności Einsteina (szczególna, odnosząca się do ciał poruszających się z szybkościami zbliżonymi do szybkości światła, i ogólna, opisująca grawitację) były niezwykle ostro krytykowane zarówno w hitlerowskich Niemczech (jako „żydowska pseudonauka”) oraz w ZSRR aż do śmierci Stalina w roku 1953 (jako „niezgodne z materializmem dialektycznym, czyli filozofią marksistowską”). Jednak najostrzej krytykował Einsteina kościół, zgodnie ze swymi niechlubnymi tradycjami walki z nauką i uczonymi (wystarczy tu przypomnieć przypadki Kopernika, Galileusza czy też Darwina). Watykan długo popierał pewnego amerykańskiego kardynała, który twierdził iż teorie względności Einsteina „są źródłem uniwersalnej wątpliwości w istnienie Boga”.[5] Tak więc Calder ma bez wątpliwości rację, gdy pisze iż „gdyby Einstein żył w innym czasie i w innym miejscu, to mógłby on zostać spalony na stosie, albo zostać zamkniętym i umrzeć w obozie koncentracyjnym lub szpitalu psychiatrycznym”.[6]

Jednakże nawet Einstein, bez wątpliwości najwybitniejszy uczony XX wieku, miał swoje ograniczenia. Nie chodzi tu bynajmniej o to, iż nie był najmocniejszy, jak na fizyka-teoretyka, w matematyce (w tej dziedzinie zawdzięczał on wiele pomocy otrzymanej od swego profesora z Zurychu, Hermanna Minkowskiego oraz swych kolegów ze studiów), ale o jego spinozjański panteizm, który nakazywał mu widzieć niemalże „przedustawny” porządek w naturze. Niestety, ale przekonanie Einsteina iż „Bóg nie gra w kości ze światem”[7] nie pozwoliło mu przyjąć założeń mechaniki kwantowej, co z kolei nie pozwoliło mu na połączenie teorii elektromagnetyzmu Maxwella ze swą teorią grawitacji (ogólną teorią względności), a więc na stworzenie tzw. ogólnej teorii wszystkiego, a raczej ogólnej teorii sił działających w przyrodzie, czyli łączącą w jedno elektromagnetyzm, grawitację oraz tzw. silne i słabe siły nuklearne.[8] Główną przyczyną, dla której Einstein odrzucił był mechanikę kwantową (podczas swej słynnej konfrontacji z jednym z czołowych twórców owej mechaniki, Nielsem Bohrem, na konferencji w Brukseli w roku 1927) była stochastyczna (oparta na rachunku prawdopodobieństwa, a więc przypadku) natura owej mechaniki oraz tzw. zasada nieokreśloności, sformułowana przez Heisenberga, innego wielkiego twórcę mechaniki kwantowej, a głosząca, iż nie można jednocześnie określić położenia i prędkości cząstki elementarnej (np. elektronu).

Jak to słusznie zauważył cytowany tu wielokrotnie Calder, Einstein „pomylił ‘niepewność’ (‘uncertainty’) w swym podatomowym (subatomic), statystycznym znaczeniu, z ‘niepewnością’ co do przyczyny i skutku”.[9] Tak więc do dziś (początek roku 2005) deterministyczna teoria grawitacji Einsteina opisująca makroświat nie jest zgodna ze stochastyczną mechaniką kwantową opisującą mikroświat. Oczywiście, fizycy szukają wciąż owej „ogólnej teorii wszystkiego”, ale jak na razie bez skutku. Najbardziej obiecującą hipotezą wydaje się być obecnie hipoteza superstrun (superstrings), objaśniająca materię i energię jako zgrupowania wielowymiarowych (najczęściej 11 wymiarów przestrzennych), a jednocześnie mikroskopijnych „strun” (według niektórych teoretyków „otwartych”, a według innych „zamkniętych”), wibrujących z różnymi częstotliwościami, i w zależności od swej częstotliwości spostrzeganych przez nas jako różne cząstki elementarne (np. elektrony czy fotony) albo kwarki („części składowe” nukleonów, czyli neutronów i protonów). Niemniej hipoteza superstrun i jej pochodne (np. hipoteza „supermembran” i ogólnie tzw. „M” hipotezy[10] ) nie są obecnie możliwe do przetestowania, albowiem „rozbicie” cząstki elementarnej (np. elektronu) lub tym bardziej kwarka na owe hipotetyczne superstruny wymaga nieosiągalnej obecnie ilości energii i precyzji w jej ukierunkowaniu.

Tak więc nawet panteizm, najbardziej miękki albo też najbardziej liberalny rodzaj religii (wiary religijnej) okazał się przeszkodą nawet dla najwybitniejszego rozumu XX wieku. Łatwo się domyśleć, jak wielką przeszkodą dla uczonego nie będącego Einsteinem może być więc bardziej „twarda” religia (wiara religijna), a szczególnie odmiany teizmu (w tym chrześcijaństwo, a więc i katolicyzm), które są wiarą w transcendentnego, osobowego Boga, znajdującego się poza i ponad przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie świata. Najlepiej ilustruje to chyba przykład innego wielkiego fizyka, uważanego przez wielu za nawet większego od Einsteina. Mowa tu oczywiście o Newtonie, który od co najmniej roku 1690 (a więc przez ok. 37 lat) analizował szczegółowo i w oryginale Biblię, a szczególnie owe przerażające przepowiednie Daniela i św. Jana (Księga Daniela ze Starego Testamentu, zawierająca jego apokaliptyczne proroctwa oraz niemniej, jak nie więcej koszmarna Apokalipsa św. Jana).[11] Newton szukał był w Biblii, a szczególnie w jej najbardziej odpychających, przerażających częściach, klucza nie tylko do przyszłości (co czyniło bezskutecznie wielu przed nim jak i po nim), ale też, równie daremnie, klucza do rozwiązania zagadki przyrody, czyli innymi słowy klucza do „ogólnej teorii wszystkiego”. Niepowodzenia Newtona i Einsteina powinny być, oczywiście, przestrogą dla innych naukowców, filozofów i teologów, w olbrzymiej większości zaopatrzonych w słabsze intelekty niż wspomniani wyżej najwybitniejsi koryfeusze nauki. Niemniej doświadczenie nakazuje mi tu daleko idący sceptycyzm, jako iż nie tylko przysłowiowy Polak, ale też i wielu naukowców z różnych krajów świata okazało się „przed szkodą i po szkodzie głupi”.
____________________________________________

  1. Panteizm: pogląd filozoficzny głoszący, ze Bogiem jest wszechświat pojęty jako całość (Władysław Kopaliński Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Warszawa: Wiedza Powszechna, 1989 s. 376). Panteizmu nie należy mylić z teizmem, czyli wiarą w jednego transcendentnego, osobowego Boga znajdującego się poza i ponad przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie świata (Kopaliński 1989 op. cit. s. 506) oraz z deizmem, który zakłada istnienie bezosobowego Boga, stwórcy świata, który jednak nie oddziałuje na bieg wydarzeń na świecie (Kopaliński 1989 op. cit. s. 110). Chrześcijaństwo, islam i judaizm w swych „klasycznych” („ortodoksyjnych”) wydaniach są więc odmianami teizmu.
  2. Benedictus (Baruch) Spinoza (1632-1677) był, jak Einstein, pochodzenia żydowskiego. Spinoza reprezentował racjonalizm: dualizmowi Kartezjusza przeciwstawiał monizm, uznając istnienie tylko jednej, jedynej substancji, czyli Boga utożsamianego z naturą (przyrodą). W roku 1656 Spinoza został wyklęty przez rabinów żydowskich i wysiedlony z Amsterdamu (por. Mała Encyklopedia Powszechna PWN Warszawa, 1959 s. 899).
  3. Cytat za Nigel Calder Einstein’s Universe New York: Greenwich House, 1982 s. 138.
  4. Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
  5. Por. Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
  6. Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138-139.
  7. Concise Dictionary of Quotations Collins, 1991 s. 125.
  8. W skrócie: silne oddziaływania nuklearne są odpowiedzialne za istnienie jąder atomów („trzymają” one razem nukleony, czyli protony i neutrony), zaś słabe za radioaktywność (rozpad niektórych jąder atomowych). Słabe siły nuklearne i elektromagnetyzm zostały ostatnio niejako połączone (jako rodzaje „promieniowania”) w tzw. „elektrosłabe” (electroweak) oddziaływania, jednakże fizycy wciąż się trudzą nad integracją grawitacji z siłami „elektrosłabymi” i silnymi oddziaływaniami nuklearnymi.
  9. Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 141.
  10. „M” wywodzi się, najprawdopodobniej, od macierzy, czyli po angielsku matrix. Nie wiadomo tylko, czy autorzy tej nazwy mieli na myśli rachunek macierzowy, czy tez raczej znany amerykański film fantastyczno-naukowy.
  11. Por. Encyclopaedia Britannica – Macropaedia (1984) vol. 13 str. 20 (artykuł o Newtonie).

©LK, 2005


piątek, 10 czerwca 2005, kaganowski

Polecane wpisy

  • Polak-Katolik? Czesc II

    Lech Keller POLAK-KATOLIK? Czesc II Kościół Rzymsko-Katolicki traci wiec wiernych dwojako:intelektualiści są zrażeni płytkością i schematyzmem kazań orazdążenia

  • Polak-Katolik? Czesc I

    Lech Keller POLAK-KATOLIK? Czesc I Prawica Polska, od niepamiętnych czasów (a przynajmniej od czasówkontrreformacji) używa aż do znudzenia hasła `Polak-katolik'

  • Polak-Katolik? (Abstrakt)

    Lech Keller Polak-Katolik? (Abstrakt) Abstrakt (z http://pytania.republika.pl/horyzont.htm ): "Prawica Polska, od niepamiętnych czasów (a przynajmniej od