Teksty usuniete z witryny "Racjonalisty" (http://www.racjonalista.pl/) przez jego redaktora, Maryjusza Gawlika-Agnosiewicza za to, ze odwazylem sie publicznie skrytykowac jego "jedynie sluszne" poglady...
Blog > Komentarze do wpisu
Przed Chrystusem czy przed naszą erą?
Lech Keller
Przed Chrystusem czy przed naszą erą czyli w odpowiedzi Panu Sobeckiemu z Południowej Australii

Abstrakt (z http://pytania.republika.pl/horyzont.htm)
"Muszę Pana Sobeckiego bardzo zmartwić, ale wyrażenia p.n.e. (po angielsku b.c.e) i n.e. (po angielsku c.e.) to nie jest, niestety, wymysł komunistów, ale zachodnich naukowców, - historyków, archeologów i antropologów, a głownie ekspertów od studiów biblijnych."

Pelny tekst (z http://www.geocities.com/legaba2010/horyz16.htm#AR3)

W ODPOWIEDZI PANU SOBECKIEMU Z POŁUDNIOWEJ AUSTRALII

OD REDAKCJI: Poniższy artykuł jest kopią listu-odpowiedzi na list czytelnika jaki ukazał się w największym polonijnym piśmie w Australii Tygodniku Polskim wychodzącym od wielu lat w Melbourne.

W ostatnim Tygodniku Polskim (numer 31 z roku 2000) niejaki Pan Z. Sobecki z Południowej Australii ubolewa nad używaniem wyrażeń p.n.e. (przed nasza era) i n.e. (naszej ery). Daje on tez nam wyraźnie do zrozumienia, ze używanie tych wyrażeń to wynik spisku komunistów, którzy ponad 10 lat po upadku ich rządów w Europie Wschodniej, ciągle zatruwają umysły czytelników prasy polonijnej, i to nawet w Australii, gdzie partia ta nigdy właściwie nie była poważnym zagrożeniem dla tzw. demokracji (czyli rządów na przemian konserwatywno-liberalnych i socjaldemokratycznych).

Musze Pana Sobeckiego bardzo zmartwić, ale wyrażenia p.n.e. (po angielsku b.c.e) i n.e. (po angielsku c.e.) to nie jest, niestety, wymysł komunistów, ale zachodnich naukowców, - historyków, archeologów i antropologów, a głownie ekspertów od studiów biblijnych. Jako `100% Polak-Katolik' Pan Sobecki zapewne nie wie, albo zapomniał, że Biblia składa się ze Starego Testamentu (uznawanego zarówno przez Chrześcijan, czyli też i Katolików, jak i przez Starozakonnych, czyli Żydów) i Nowego Testamentu (uznawanego tylko przez Chrześcijan). Aby uniknąć nienaukowego i arbitralnego preferowania jednej religii (Chrześcijańskiej) ponad inną (Mojżeszową), uczeni używają więc naukowych, obiektywnych i nie dyskryminujących skrótów p.n.e. (b.c.e. = before common era) i n.e. (c.e. = common era), zamiast subiektywnych i sekciarskich (tj. ograniczonych do wyznawców jednego wyznania) wyrażeń `przed Chrystusem' i 'po Chrystusie'. Muzułmanie, którzy uznają Jezusa za pomniejszego proroka, ale jako prawdziwi monoteiści, odmawiają mu boskości, używają czasem w kontaktach (szczególnie komercyjnych) z `niewiernymi' wyrażeń `przed Chrystusem' i `po Chrystusie', aby być lepiej zrozumianymi, ale liczą oni czas zupełnie inaczej niż Chrześcijanie (nawiasem, kalendarz żydowski jest też zupełnie inny niż chrześcijański czy muzułmański). Data urodzin Jezusa z Nazaretu jest dla muzułmanów (jak też i Żydów) sprawą drugorzędną, jako że wierzą oni w jedynego Boga (`Allach' znaczy po arabsku `Bóg') i nawet najważniejszy prorok Islamu, czyli Mahomet, jest uważany za `tylko' za człowieka, i nie jemu, ale Bogowi (Allachowi) oddają Muzułmanie cześć.

Dodatkowym powodem na nie używanie wyrazem `przed' i `po Chrystusie' są tez takie fakty, że Jeshua (Jezus to grecka wersja oryginalnego hebrajskiego imienia), zwany później Chrystusem, nie urodził się ani w roku zerowym (którego nie było) ani też pierwszym naszej ery. Przyjmując, że Jezus w chwili swojej śmierci miał trzydzieści kilka lat można jedynie powiedzieć, że urodził się on gdzieś pomiędzy rokiem 13 p.n.e. a 5 n.e., tak wiec na dobra sprawę żyjemy teraz gdzieś pomiędzy rokiem 1987 a 2005 n.e. Zresztą, Bogiem został Jezus Chrystus ogłoszony dopiero podczas soboru nicejskiego (rok 325 n.e.), zaś obowiązujący do dzisiaj dogmat Trójcy Przenajświętszej przyjęto w ostatecznej formie dopiero podczas soboru konstantynopolitańskiego (rok 381 n.e.), czyli ze musiało upłynąć około 400 lat, aby obecne dogmaty Kościoła Rzymskiego (w które Pan Sobecki wierzy tak bezkrytycznie) zostały w miarę solidnie utrwalone.

Jeśli zaś chodzi o rzekoma komunistyczną konspiracje przeciwko wymawianiu imienia Boga, to jest to, w świetle faktów, zupełna bzdura. Jeśli Pan Sobecki naprawdę wierzy w Boga Jedynego i Wszechmogącego, to powinien sobie zdawać sprawę, ze nie ma on (i z definicji nie może mięć) imienia. Nawet Mojżesz nie był w stanie dowiedzieć się imienia swego Boga, który powiedział mu tylko `jestem kim jestem', i tenże sam Mojżesz przekazał później Żydom taką oto wieść ` Słuchaj Izraelu, Pan Bóg Twój jest jeden'. Jako ze po Mojżeszu nikt ze śmiertelników nie miał tak dobrych kontaktów z Bogiem, więc słowa Mojżesza wszyscy wierzący w `biblijne' religie (czyli też i Katolicy) powinni przyjąć za dogmat, ważniejszy niż późniejsze dogmaty przyjęte na soborach w tzw. `dark ages' (`czasach ciemnoty'). Ortodoksyjni Żydzi, którzy najlepiej (poza uczonymi - religioznawcami) znają Stary Testament, nie wymawiają nigdy imienia swego Boga. Imię Jahwe (Jahweh) spolszczone na Jehowę, to błędne tłumaczenie tzw. Tetragramatonu (YHWH lub JHVH). Błędne, ponieważ w biblijnym staro hebrajskim zapisywano tylko spółgłoski, tak wiec nikt dziś nie wie, jak ten tetragramaton był naprawdę wymawiany (jeśli był w ogóle publicznie wymawiany).

Zresztą, nie jest przecież istotne w jaki sposób dawni Żydzi zapisywali imię swojego Boga. Powód jest prosty - jeśli jest tak jak wierzą Chrześcijanie (czyli też i Katolicy), Muzułmanie i Żydzi, czyli że jest tylko jeden Bóg, Bóg Wszechmogący, Wszechwiedzący, Wszechobecny i Wieczny, to z definicji nie może mieć on imienia. Dlaczego? Odpowiedz jest prosta: imię nadaje się tylko wtedy, gdy istnieją choćby dwa podobne egzemplarze danej rzeczy, zjawiska czy istoty tego samego gatunku (species). Ponieważ osobników gatunku (species) zwanego (raczej przesadnie) `homo sapiens' są miliony, wiec każdy ma dla odróżnienia od masy innych, swoje (w miarę unikalne) imię, a ponieważ w miarę wymawianych imion jest znacznie mniej niż ludzi, to także i nazwisko (przynajmniej w tzw. `cywilizowanych 'krajach) oraz (coraz częściej) unikalny numer ewidencyjny (w Australii jego funkcje pełnią tzw. `Tax File Number', Medicare Number i numer prawa jazdy). Natomiast, jeśli jest tak, jak Pan Sobecki i znakomita większość Katolików wierzy, czyli że jest tylko jeden Bóg, to nie może on mieć imienia, gdyż posiadanie przez niego imienia oznaczałoby, że jest (albo `tylko' może być więcej) bogów niż On, Bóg Jedyny. Tak wiec nazywanie Boga jakimkolwiek imieniem to bluźnierstwo najgorszego typu, herezja i grzech śmiertelny, jako że w pierwszym przykazaniu (które jest nie przypadkiem pierwszym i najdłuższym ze wszystkich dziesięciu) Bóg powiedział wyraźnie Mojżeszowi, że nie będziesz miał innych bogów poza mną' i wymienił długą listę kar i nieszczęść, które grożą tym (oraz ich potomstwu w wielu pokoleniach), którzy ośmielą się naruszyć to najważniejsze boskie przykazanie. Nawiasem, gdyby Katolicy wzięli kiedyś Biblie do ręki, i przeczytali dokładnie choćby jej najważniejsze fragmenty, takie jak opis stworzenia świata czy dziesięć przykazań, to kościół rzymski byłby w poważnych tarapatach. Na szczęście dla papieża, kurii rzymskiej i księży, znakomita większość katolików to katolicy z przyzwyczajenia, którzy sztucznie rozdymają statystyki wierzących, ale którym, tak naprawdę, religia jest zupełnie obojętna, gdyż wierzą oni raczej z przyzwyczajenia (wynik indoktrynacji religijnej w dzieciństwie i presji otoczenia) niż ze świadomego wyboru.

Tak wiec spisek komunistyczny polegać może tylko na zachęcaniu ludzi do używania i wymawiania imienia Boga (nieważne, czy to będzie Jehowa czy Jezus Chrystus albo prawie boska Maryja Dziewica), gdyż nadając imię Bogu spoufalamy się niejako z Nim, i sprowadzamy go do naszych, ziemskich rozmiarów, co oczywiście jest straszną herezją, podobnie zresztą jak modlitwa do Boga (z wyjątkiem modlitwy sławiącej Jego wieczną chwałę) i potwierdzanie istnienia tzw. cudów. Powód jest prosty - Bóg Wszechwiedzący nie może popełnić omyłki, a ponieważ (zgodnie z Biblia) to On właśnie stworzył ten świat w którym żyjemy, to świat ten musi być z definicji najlepszym z możliwych, i wszelakie zmiany (czy to wybłagane modlitwa, czy też jako konsekwencja tzw. cudów) są niemożliwe i niepożądane, gdyż Bóg Wszechwiedzący i Wszechmogący wiedział przecież zawsze (i wie `teraz', i będzie wiedział zawsze, boć przecie jest Wieczny, nie stworzony) wszystkie konsekwencje swoich czynów. Tylko ludzie małej wiary mogą się więc modlić o zmianę `wyroków boskich' i oczekiwać cudów, gdyż wszystko co jest i się dzieje, jest i dzieje się za zgodą i na skutek decyzji Boga Wszechmogącego i Wszechwiedzącego.

Nie nam, marnym śmiertelnikom, sądzić Jego dzieło i Jego decyzje. Kto myśli inaczej i modli się o jakakolwiek zmianę czy oczekuje cudów, to nie tylko człowiek małej wiary, ale też heretyk i bluźnierca. Proszę postarać udowodnić mi, że jest inaczej, gdyż jeśli zmiana (szczególnie cudowna) na lepsze jest możliwa, to znaczy że Bóg nie jest Wszechwiedzący, a cuda implikują też, że nie jest Wszechmogący. Na przykład: Maryja Dziewica `cudownie' ratując Jana Pawła II przed prawie pewna śmiercią z rąk zamachowca, musiała mieć większą moc i wiedzę niż sam Pan Bóg, który stwarzając ten świat, stworzył też od razu możliwość zamachu na urzędującego papieża, a jako Wszechwiedzący wiedział też kiedy, gdzie tudzież przez kogo będzie ten zamach wykonany, oraz jego skutki. Dochodzimy tu zresztą do paradoksu, gdyż albo zamach ten był `zaprojektowany' przez Boga jako nieudany, w związku z tym nie było żadnego cudu, i papieskie modły nie mają więc żadnego sensu, albo też był cud, a więc Bóg nie jest tak potężny (ani Wszechwiedzący ani Wszechmogący) za jakiego chciałby uchodzić. Tak więc papież modlił się w podzięce za cudowne uratowanie mu życia do Boga ułomnego, a właściwie do co najmniej dwóch ułomnych Bogów: Maryi, za to że dokonała cudu, i Boga Ojca (albo Jezusa, albo Ducha Świętego, albo do całej Trójcy Przenajświętszej), że pozwoliła Maryi (która nie jest przecież tak całkiem Bogiem, przynajmniej do najbliższego soboru) na dokonanie cudu i dość brutalne zakłócenie tej `harmonii przedustawnej'.

Bóg, jako wieczny, nie mógł się `urodzić', bo istniał zawsze, wiec liczenie czasu od rzekomych i niesprecyzowanych w czasie `boskich urodzin' to po prostu herezja. Podobnie herezja jest nazywanie Boga jedynego jakimkolwiek imieniem, gdyż Biblia wyraźnie mówi, że On sobie tego nie życzy. Paradoksalnie, jeśli ktoś naprawdę wierzy w Boga, to musi on czy ona używać wyrażeń p.n.e. i n.e., jako że potocznie używane określenia `przed Chrystusem' i 'po Chrystusie' są nie tylko oparte na błędnych przesłankach, ale też herezją i bluźnierstwem, co wszystkim Polskim (i nie tylko) Katolikom uprzejmie podaje do wiadomości i przemyślenia.

Lech Keller
Melbourne, 22 sierpnia 2000 (n.e.)

poniedziałek, 13 czerwca 2005, kaganowski

Polecane wpisy

  • Polak-Katolik? Czesc II

    Lech Keller POLAK-KATOLIK? Czesc II Kościół Rzymsko-Katolicki traci wiec wiernych dwojako:intelektualiści są zrażeni płytkością i schematyzmem kazań orazdążenia

  • Polak-Katolik? Czesc I

    Lech Keller POLAK-KATOLIK? Czesc I Prawica Polska, od niepamiętnych czasów (a przynajmniej od czasówkontrreformacji) używa aż do znudzenia hasła `Polak-katolik'

  • Polak-Katolik? (Abstrakt)

    Lech Keller Polak-Katolik? (Abstrakt) Abstrakt (z http://pytania.republika.pl/horyzont.htm ): "Prawica Polska, od niepamiętnych czasów (a przynajmniej od

Komentarze
Gość: Lorenzo, *.icpnet.pl
2012/03/09 18:06:09
Pan Keller zdaje się być totalnym oszołomem a jego logiczna wykładnia argumentów ma w sobie tyle logiki co suponowane przez niego terminy, w nauce zachodniej nieużywane.
-
Gość: Galzag, 178.212.124.*
2013/01/19 12:18:02
Tyle treści, tyle wywodów, a ostatecznie Pan Keller nie raczył udowodnić, że komuniści w sprawie palców nie maczali. Mamy do czynienia z potokiem niewiele wartych słów, bo zupełnie nie popartych dowodami.
-
Gość: genie, *.e-wro.net.pl
2013/03/15 14:06:40
Nie zgadzam się z tym, bowiem z najcięższych chwil naszego życia wyłania się mądrość i nasz rozwój duchowy. Nie wszytko musi mięć taki sęs jak Tobie się wydaje. Człowiek za życia na ziemi, najbardziej się sprawdza podczas trudności z jakimi się zmaga podczas tej materialnej wędrówki. Więc cała ta myśl ostatnia koncepcja leży z automatu w "gruzach". To że nasz były papież został postrzelony, nie jest Tobie do zrozumienia, i nie Tobie to oceniać i osądzać... Choć ładnie pisałeś.