Teksty usuniete z witryny "Racjonalisty" (http://www.racjonalista.pl/) przez jego redaktora, Maryjusza Gawlika-Agnosiewicza za to, ze odwazylem sie publicznie skrytykowac jego "jedynie sluszne" poglady...
Blog > Komentarze do wpisu
Prawdziwe cele kreacjonistów
Lech Keller
Prawdziwe cele kreacjonistów

Abstrakt (z http://pytania.republika.pl/horyzont.htm)
"Kreacjonistom nie chodzi bowiem o prawdę naukową (gdyż nie są oni zainteresowani propagowaniem nauki, a jej przeciwieństwa, czyli religijnych zabobonów), ale o zahamowanie postępów ateizmu oraz laicyzacji, i w ten sposób stopniowe narzucenie wszystkim, jak za "dawnych dobrych czasów" religii, i to najlepiej chrześcijańskiej."

Pelny tekst (z http://www.geocities.com/legaba2010/horyz9.htm#AR3)

PRAWDZIWE CELE KREACJONISTÓW

Wedlug Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego[1]: "... rozpowszechnianie idei kreacjonistycznych może pomóc w walce z zalewem ateizmu i laicyzacji. Społeczeństwa końca XX wieku przeżywają kryzys widoczny gołym okiem: rosnąca przestępczość, narkomania, zanik więzi rodzinnych (np. rozwody), upadek autorytetów świeckich i religijnych, wzrost relatywizmu moralnego połączony z postawą konsumpcyjną, czego skutkiem jest na przykład liczba dokonywanych aborcji itd. Uważamy, że w istocie jest to kryzys moralny, a przyczyną tego kryzysu jest stopniowa utrata wiary w Boga-Stworzyciela, który nie tylko stworzył świat i człowieka, ale który także zostawił mu zasady właściwego życia: stosunku do Boga, do innych ludzi i do świata. Propagowanie kreacjonistycznej wizji świata może ten niedobry trend choćby częściowo zahamować, może przynajmniej niektórym pomóc odzyskać utracone poczucie ładu moralnego."

I tu wyszedł przysłowiowy "Szydlak" z worka. Kreacjonistom nie chodzi bowiem o prawdę naukową (gdyż nie są oni zainteresowani propagowaniem nauki, a jej przeciwieństwa, czyli religijnych zabobonów), ale o zahamowanie postepów ateizmu oraz laicyzacji, i w ten sposob stopniowe narzucenie wszystkim, jak za "dawnych dobrych czasów" religii, i to najlepiej chrześcijańskiej. W tym celu rozpowszechniają oni poglądy, jakoby obecny kryzys społeczeństwa był jednym z najpoważniejszych, jeśli nie najpoważniejszym w historii ludzkości. Wynika to z ich niezrozumienia współczesnego społeczeństwa, które traktują oni jako rzecz, a nie proces. Ponieważ społeczeństwo nie jest martwą rzeczą, a dynamicznym procesem, więc znajduje się ono niejako, tak jak każdy rozwijający się, żywy organizm, w stanie kryzysu, rozumianego jako kłopty wynikające ze zmian, raczej niż generalny upadek. Innymi słowy, to co postrzegają oni jako symptomy upadku są w istocie symptomami szybkiego, a w związku z tym niezawsze harmonijnego wzrostu.

Wspólczesne społeczeństwo, o czym kreacjoniści milczą, nie jest bowiem gorsze a raczej lepsze od swoich poprzedników. Nie trzeba tu wcale odwołać się do okropieństw doznawanych przez większość ludzi w społeczeństwach niewolniczych czy feudalnych. Nawet za rządów arcychrześcijanskiej królowej Wiktorii można było w Londynie kupić z łatwością i za przystępna cenę niewolnice, jak to (za cene pobytu za kratkami) udowodnił jeden z członków Izby Gmin (jego przestepstwem było nie tyle dokonanie powyższej transakcji, co publiczne przyznanie się do posiadania niewolnicy). Narkotyki ( w tym alkohol) znane są od niepamietnych czasów, i niektóre z nich, na przykład wino, są (choć przyznaje, że na ogół z umiarkowaniem) oficjalnie używane przez kościół podczas cermonii religijnych i oficjalnych przyjęć. Przestępczość tak naprawdę jest problemem tylko w najbiedniejszych krajach i tych, gdzie przepaść między tymi co mają, a tymi co nie mają szybko się powiększa (np. w dzisiejszej Polsce czy Rosji), i nie ma nic wspólnego z procesami laicyzacji (najbardziej laickie społeczeństwa są naogół społeczeństwami ze stosnkowo małą przestępczością, np. kraje Skandynawskie czy Australia). Wręcz przeciwnie: na przykładzie współczesnej Polski czy Rosji można udowodnić, że zwiększenie roli kościoła w tych krajach jest bardzo silnie skorelowane ze wzrostem przestępczości. Oczywiście, jest to tylko korelacja, a nie związek przyczynowo-skutkowy, ale np. w takim Iranie, Pakistanie czy szczególnie Afganistanie teokracja doprowadziła do jeszcze gorszego kryzysu ekonomiczno-społecznego niż poprzednie, laickie dyktatury. Aborcję jest zwalczać bardzo łatwo: poprzez większą dostępność środków antykoncepcyjnych (traktowanych przynajmniej jako mniejsze zło) i edukację seksualną. To właśnie kościół, a szczególnie kościół rzymsko-katolicki, zwalczając środki antykoncepcyjne i edukację seksulną przyczynia się do zwiększania ilości, nazwijmy to po imieniu, morderstw nienarodzonych dzieci.

Jeżeli tą hipokryzję kościoła nazwiemy porządanym ładem moralnym, to nic nie stoi na przeszkodzie uznania np. Hitlera jako świętego. Przecież był on katolikiem , który się kościoła nigdy nie wyrzekł, a wręcz przeciwnie umieszczał jego symbole (chodzi mi tu o czarne krzyże, a nie swastyki) na czołgach czy samolotach i napisy "Bóg z nami" na każdym żolnierzu, ani też jego samego nigdy się kościół oficjalnie nie wyrzekł. Walczył on dzielnie i praktycznie samotnie z bezbożnym bolszewizmem, nieraz cudownie uniknął śmierci (np. w 1944 roku) i zginął jako męcznnik za sprawę walki z sowieckim ateizmem, który między inymi z powodu klęski Hitlera panował w Europie Wschodniej aż do końca lat osiemdziesiątych. Pytam się, coż więcej potrzeba, aby zostać świetym? Fakt, że jest on (Adolf Hiler) odpowiedzialny za miliony trupów nie pownien być przeszkodą, bo wielu świętych było za ziemskiego życia wojownikami, nie posiadali oni tylko narzędzi i środków umożliwiających zabijanie na tak masową skalę, jak to był w stanie zrobić Hitler. A zresztą tak naprawdę to Hitlerowi chodziło tylko o eksterminację innowierców, głównie Żydów - reszta to nieuniknione przy dziele na taką skalę wypadki przy pracy. Przecież chrześcijańscy krusaderzy w Palestynie ani misjonarze w Ameryce Południowej nie ronili zbyt wielu łez nad zabitymi przez nich muzułmanami czy Indianinami-poganami, a wielu z nich zostało przecież błogosławionych i nawet kanonizowanych.

Jesli kogoś uraziłem używając jakrawych przykładów, to przepraszam, ale chciałem w miarę wyraziście pokazać, do czego prowadzi bezmyślny fanatyzm religijny propagowany pod płaszczykiem "naukowego" kreacjonizmu.
____________________________________

[1] http://www.creationism.org.pl/info.html

Lech Keller
Melbourne, Lipiec 1999

poniedziałek, 13 czerwca 2005, kaganowski

Polecane wpisy

  • Polak-Katolik? Czesc II

    Lech Keller POLAK-KATOLIK? Czesc II Kościół Rzymsko-Katolicki traci wiec wiernych dwojako:intelektualiści są zrażeni płytkością i schematyzmem kazań orazdążenia

  • Polak-Katolik? Czesc I

    Lech Keller POLAK-KATOLIK? Czesc I Prawica Polska, od niepamiętnych czasów (a przynajmniej od czasówkontrreformacji) używa aż do znudzenia hasła `Polak-katolik'

  • Polak-Katolik? (Abstrakt)

    Lech Keller Polak-Katolik? (Abstrakt) Abstrakt (z http://pytania.republika.pl/horyzont.htm ): "Prawica Polska, od niepamiętnych czasów (a przynajmniej od