Teksty usuniete z witryny "Racjonalisty" (http://www.racjonalista.pl/) przez jego redaktora, Maryjusza Gawlika-Agnosiewicza za to, ze odwazylem sie publicznie skrytykowac jego "jedynie sluszne" poglady...
Blog > Komentarze do wpisu
Polak-Katolik? Czesc I

Lech Keller

POLAK-KATOLIK? Czesc I

Prawica Polska, od niepamiętnych czasów (a przynajmniej od czasów kontrreformacji) używa aż do znudzenia hasła `Polak-katolik', które to hasło jest skrótem sloganu `prawdziwy Polak musi być, z definicji, rzymskim katolikiem'. Jak znakomita większość politycznych sloganów, twierdzenie to jest z gruntu błędne. Chrześcijaństwo, a więc i katolicyzm, są znacznie młodsze niż kultura prasłowiańska, a więc i prapolska. Sanskryt, język pierwotnych Aryjczyków, z którego to języka wywodzą się, wszystkie języki indoeuropejskie, a więc też i język polski, istniał na pewno przed rokiem 1500 p.n.e., czyli ponad trzy i pół tysiąca lat temu. Dla porównania: Chrześcijaństwo ma oficjalnie dwa tysiące lat. Z całą pewnością, można więc przyjąć, że Słowianie, a więc też i Polacy, oddawali cześć swoim własnym, słowiańskim bogom przez conajmniej tysiąc lat zanim zmuszeni zostali do przyjęcia chrześcijaństwa (w przypadku Polski w roku 966). Początkowo opór przeciwko tej nowej, narzuconej głównie przez cesarskie Niemcy, religii był dość silny. Opór ten osiągnął apogeum w latach 1038/1039 (powstanie ludowe). W sąsiednich Prusach i na Litwie Chrześcijaństwo przyjmowało się, z jeszcze większymi oporami. Prusowie wysyłając w roku 997 do `lepszego świata' biskupa praskiego Wojciecha (Adalberta) uczynili z niego natychmiastowo świętego (został on kanonizowany już dwa lata po śmierci � nawet papież Wojtyła nie potrafi produkować świętych w takim tempie, mimo że ma do pomocy telefony komórkowe, superkomputery i połączoną inteligencję Akademii Papieskiej w Rzymie, KUL-u w Lublinie, Uniwersytetu im. Wyszyńskiego w Warszawie (dawna ATK) oraz niezliczonych innych uniwersytetów katolickich. Na Litwie, która przez ponad 400 lat (1386-1795) była w ścisłym związku z Polska, i z której wywodzą się, między innymi tacy wybitni poeci polscy jak Mickiewicz, Słowacki czy Miłosz chrześcijaństwo oficjalnie zaprowadzono dopiero w roku 1387. Na tejże Litwie, a szczególnie pobliskich Prusach, Chrześcijaństwo przyjmowało się, z jeszcze większymi oporami niż w Polsce, i jeszcze w XV wieku znaczna cześć ludności Litwy oddawała cześć bogom swoich przodków. Prusowie, którzy starali się, wytrwać przy wierze swoich przodków zostali wycięci praktycznie w pień przez dzielnych chrześcijańskich rycerzy spod znaku krzyża - głownie krzyżaków, czyli zakonników Najświętszej Marii Panny (jednym z ostatnich członków tego zakonu był ex kanclerz Republiki Federalnej Niemiec, Herr Konrad Adenauer), ale też i rycerzy z katolickiej Polski.

Tak więc grubą przesadą jest twierdzenie, jakoby Rzymski Katolicyzm był `naturalną,' religią Polaków. Odnosi się, to szczególnie do Polaków z tak zwanych kresów wschodnich, gdzie katolicyzm został wprowadzony dopiero pod koniec XIV wieku. Kresy te były (i są nadal) miejscem, gdzie Chrześcijaństwo obrządku zachodniego (rzymskiego) jest w konflikcie z Chrześcijaństwem obrządku wschodniego (bizantyjskiego). Wielu etnicznych Polaków, szczególnie w Białostockiem, wyznaje prawosławie, i nikt zdrowy na rozumie nie odmówi im polskości. Kościoły obrządku wschodniego (Grecko katolicy, Unici i Prawosławni mają, obecnie w Polsce łącznie ponad 300 świątyń oraz ponad 600 tysięcy wiernych. Z kolei na zachodzie Polski, a szczególnie na Górnym Śląsku, mieszka sporo protestantów, w tym obecny premier Rzeczpospolitej, p. Buzek. Według danych GUS kościoły protestanckie i tradycji protestanckiej mają, około 1,000 zborów (gmin wyznaniowych) i około 150 tysięcy wiernych. Według (na ogół dokładnych) danych CIA, 95% ludności Polski jest formalnie wyznania Rzymsko-Katolickiego, ale tylko około 75% było praktykujących we wczesnych latach 1990s. Według GUS w roku 1994 w kościele Rzymsko-Katolickim ochrzczonych było nieco ponad 35 milionów Polaków, co daje około 91% z38 i pół milionowej ludności kraju. Według (oficjalnie nie publikowanych) szacunków kościoła Rzymsko-Katolickiego, najwyżej połowę, ochrzczonych duszyczek można zaliczyć do aktywnych członków tegoż kościoła, a na dodatek liczba tych `prawdziwych' wiernych dość szybko maleje. Kosztem kościoła rzymskiego zyskują, wiernych głownie kościoły, denominacje, sekty i kulty neoprotestanckie (religioznawcy dzielą, wyznania religijne na ponad narodową eklezje, czyli Katolicyzm obrządku rzymskiego, tradycyjne kościoły np. Luterański, Anglikański czy Metodystyczny, nieco mniej tradycyjne denominacje np. Baptyści czy Zielonoświątkowcy, sekty np. Świadkowie Jehowy i na koniec kulty typu Dawidowców z Texasu, ostatnie często mylone z bardziej formalnymi sektami). Wręcz klasycznym (podręcznikowym) przykładem szybko rozwijającej się sekty są w Polsce Świadkowie Jehowy, którzy mieli w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku ponad sto tysięcy głosicieli oraz prawie 1,500 domów modlitwy ('Kingdom Halls'). Ostatnia liczba jest bardzo znaczna, jako ze znacznie większy i o ponad 900 lat starszy kościół Rzymsko-Katolicki ma w Polsce niecałe 10,000 parafii i 16,000 świątyń (to jest kościołów i kaplic razem wziętych).

Jeśli chodzi o polski Protestantyzm i zbliżone wyznania, to poza Świadkami Jehowy, dominują, w nim kościoły tradycyjne, takie jak Ewangelicko-Augsburski (124 parafie, 85,000 wiernych). Z nowszych wyznań najliczniejsze są w Polsce wspomniani już Świadkowie Jehowy, oraz Adwentyści Dnia Siódmego (160 zborów, 10,000 wiernych), i Zielonoświątkowcy (161 zborów, 17,000 wiernych). Wszystkie tu wymienione sekty i denominacje są też bardzo aktywne wśród Polonii, na przykład w Australii. Od liczby świątyń, parafii czy tez duszyczek ważniejsza jest jednakże dynamika: w latach dziewięćdziesiątych XX wieku najszybciej rosły w siłę denominacje i sekty `nowoprotestanckie'. Poza wspomnianą już kilka razy sektą Świadków Jehowy, najszybciej rozwijały się denominacje finansowane z zachodu, głównie z USA, takie jak Adwentystów Dnia Siódmego czy Baptystów (Świadkowie Jehowy to też zresztą amerykański `wynalazek'). Natomiast zagadką wydaje się tak zwany Nowoapostolski Kościół w Polsce, który zwiększył w ciągu niecałych 10 lat (1985-1994) ilość swoich zborów z 12 do 52 i szczyci się posiadaniem 50 kapłanów oraz ponad 5,000 wyznawców `pieczętowanych Duchem Świętym' (cokolwiek to znaczy � mnie osobiście używanie Ducha Świętego jako pieczątki wydaje się, bluźnierstwem, co jednak nie przeszkadza tej sekcie prosperować i to nieźle). W tym samym czasie (rok 1994) był w Polsce tylko 1 (słownie jeden) rabin i tylko nieco ponad tysiąc (1,220) wyznawców religii Mojżeszowej. Z powyższych danych wynika dość' jednoznacznie, ze po pierwsze wyznania niekatolickie znajdują nowych wyznawców głównie kosztem dominującego kościoła Rzymsko-Katolickiego, jako że ludność Polski jest ostatnio statyczna i niebawem ilość Polaków w `Najjaśniejszej' zacznie maleć, jako konsekwencja praktycznie zerowego, a w niedalekiej przyszłości zapewne ujemnego przyrostu naturalnego. Po drugie, religia mojżeszowa w obecnej Polsce jest zjawiskiem czysto marginalnym, i jej wpływ na Polskę, to głównie wynik działalności Żydów amerykańskich, którzy wykorzystują bez skrupułów obecne uzależnienie Polski od USA. Po trzecie, czego w oficjalnych statystykach nie widać, w Polsce, tak jak w innych krajach europejskich, rośnie coraz szybciej ilość osób wyznających różnorakie `ezoteryczne' religie i para religie, grupowane zwykle pod hasłem `New Age', oraz osób areligijnych, to jest nie zainteresowanych żadną religią oraz (czego to się doczekaliśmy, panie dzieju ! ) agnostyków i ateistów.

Paradoksalnie, lata rządów partii komunistycznej (zwanej w Polsce, dla zmylenia przeciwnika, partią robotniczą i na dodatek zjednoczoną) nie były dobre dla polskich wolnomyślicieli. Partia rządząca oficjalnie propagowała, choć trzeba przyznać, że bardzo nieudolnie, niekonsekwentnie i bez przekonania, ateizm w jego najprostszej, prymitywnej wersji. Jako, że monopartia była masowa, to było w niej pełno oportunistów i karierowiczów, którzy wyznawali staropolską zasadę, `Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek' oraz uczęszczali z tym samym zapałem i regularnością na zebrania tak zwanego POPU (Podstawowej Organizacji Partyjnej) co na niedzielne msze. To powszechne zakłamanie wśród członków nieboszczki PZPR wyjaśnia łatwość z jaką np. oficerowie Wojska Polskiego (łącznie z generalicja, i admiralicja,) `cudownie' transformowali się, niemalże w jeden dzień, z zagorzałych `partyjniaków' w równie zagorzałych (i równie obłudnych) katolików.

Ponieważ ideologia komunistyczna (a właściwie bolszewicko-stalinowska) została narzucona Polsce siłą stąd tez ateizm był z reguły uznawany za `fellow traveller' komunistów. Dopiero rozwiązanie niesławnej pamięci PZPR otworzyło drogę do odtworzenia chlubnych tradycji polskiego wolnomyślicielstwa. Hierarchia kościoła Rzymsko-Katolickiego, świętując upadek partii komunistycznej, nie zdawała sobie sprawy, że wraz z upadkiem tej partii, kończy się też epoka dominacji katolicyzmu w Polsce. Wystarczy choćby porównać rzeczywiste znaczenie, a szczególnie moralny autorytet prymasa Wyszyńskiego, z pozycją obecnego prymasa Glempa. Najlepsze porównanie jakie mi się automatycznie nasunęło to porównanie Solidarności młodego Wałęsy z wczesnych lat osiemdziesiątych z obecną `Solidarnością' Krzaklewskiego.

Katolicyzm, w jego rzymskim wydaniu, dominował polską scenę polityczną od późnego wieku X, praktycznie do końca XX wieku, to jest przez ponad tysiąc lat. Paradoksem i ironią historii było przedłużenie tej dominacji w latach pięćdziesiątych do osiemdziesiątych XX wieku jako konsekwencja narzucenia Polsce przez USA i ZSRR rządów partii komunistycznej. Nawiasem mówiąc kolejność USA przed ZSRR to nie przypadek gdyż to właśnie decyzją jedynego wówczas mocarstwa atomowego i dominującej potęgi ekonomiczno-militarnej Polska została oddana pod de facto protektorat sowiecki. Rosjanie tylko wykorzystali sytuacje i trudno jest ich za to winić. Natomiast całe oburzenie polscy patrioci powinni skierować przeciwko Stanom Zjednoczonym, a szczególnie prezydentowi Roosevelt'owi, który w przypływie przyjacielskich uczuć do generalissimusa Stalina oddał Polskę, wraz z całą Europą Wschodnią pod kuratelę Związku Radzieckiego. Decyzja ta była katastrofą dla Polski, ale błogosławieństwem dla Watykanu, który zyskał na wiele lat rzesze gorących zwolenników w Polsce, jako że kościół Rzymsko-Katolicki pełnił w tym kraju rolę surogatu opozycji politycznej, która nie była tolerowana przez komunistów w parlamencie. Ciekawe, ale jak mi wiadomo, dotychczas nie wysunięto kandydatury prezydenta Roosevelta jako świętego kościoła Rzymsko-Katolickiego. A przecież uczynił on więcej dla tego kościoła niż niejeden święty, których grono zostało tak licznie powiększone w ostatnich latach przez papieża Wojtyłę. W porównaniu do cara Mikołaja II prezydent Roosevelt to niemalże ideał, człowiek o wręcz nieposzlakowanej opinii, a tymczasem `krwawy Mikołaj' został ostatnio kanonizowany przez cerkiew rosyjską, a o kanonizacji, czy choćby tylko beatyfikacji prezydenta Roosevelta nic nie słychać w kołach zbliżonych do kurii watykańskiej. Ale cóż, jak mawiali starzy Polacy `łaska pańska na pstrym koniu jeździ'� Pozostaje tylko mieć nadzieje, że następny papież doceni wkład prezydenta Roosevelta w budowanie potęgi Watykanu.

Upadek moralnego autorytetu kościoła, spowodowany w Polsce między innymi niemoralnym prowadzeniem się jego hierarchii, która wyalienowała się z biednego przecież społeczeństwa poprzez wystawny styl życia i porobiła sporo wrogów poprzez niezliczone i często nieudolne interwencje w bieżące życie polityczne, to tylko jeden z aspektów obecnego kryzysu kościoła Rzymsko-Katolickiego w Polsce. Paradoksalnie, zniesienie dyktatury teoretycznie ateistycznej monopartii nie tylko nie spowodowało ponownego rozkwitu katolicyzmu, ale wręcz przeciwnie � jego postępujący upadek. Za siermiężnych czasów `komuny', a specjalnie we wczesnych latach osiemdziesiątych, kościół Rzymsko-Katolicki skupiał wokół siebie nie tylko praktycznie całą (nielegalną i półlegalną) opozycję polityczną ale też twórców kultury. Kościoły i plebanie były wówczas, jak za zamierzchłych czasów, nie tylko domami modlitwy, ale tez salami koncertowymi, teatralnymi czy galeriami sztuki. Powrót kapitalizmu oznaczał jednak, co hierarchia kościelna mimo swoich silnych związków z zachodem i częstych tam wizyt nie zauważyła, powstanie wielorakich alternatyw dla kościoła. W czasach, gdy na półkach sklepowych był (w najlepszych wypadkach) ocet i dzieła klasyków Marksizmu-Leninizmu, a większość sklepów była zresztą zamknięta w niedzielę, jedynym konkurentem dla niedzielnej mszy był nudnawy zresztą program państwowej telewizji i nieliczne filmy zachodnie wyświetlane niezbyt zresztą często w (większości prymitywnych, pamiętających czasy przedwojenne) kinach. Dziś gdy kapitał zachodni pootwierał liczne eleganckie centra handlowe, a kapitał rodzimy kasyna i domy publiczne (zwane, jak to w Polsce, dla zmylenia przeciwnika, `agencjami towarzyskimi') wybór jest nieporównywalnie większy. W wolnej konkurencji kościół ze swoją średniowieczną mentalnością i zatęchłą liturgią musi przegrać z nowoczesną, multimedialną rozrywką. Coraz więcej polskich rodzin wybiera się w niedzielę na zakupy do pobliskiego, czy nawet położonego w mieście wojewódzkim centrum handlowego, zamiast na msze, do parafialnego kościółka. Inni, bardziej krytycznie nastawieni, szukają zbliżenia z Bogiem w licznie powstających i szybko rozwijających się, denominacjach, sektach a nawet (o zgrozo!) kultach.

Zagrożenie ze strony sekt a szczególnie kultów jest w Polsce tak poważne, że biskupi dominującej eklezji chcieli wprowadzić prawo zakazujące działalności wyznań, których kapłani ( a przynajmniej liderzy) byli osądzeni za przestępstwa kryminalne za granicą. Prawo to nie zostało wprowadzone tylko dla tego, że w tym samym czasie okazało się, że w takich państwach jak Austria czy Australia, szereg księży Rzymsko-Katolickich (w tym również i biskupów) zostało skazanych prawomocnymi wyrokami za takie brzydkie przestępstwa jak np. pedofila. Jeszcze inni, do niedawna Katolicy, szukają Boga poza strukturami kościołów czy sekt (np. zwolennicy nurtu `New Age', do którego zalicza się też zazwyczaj, tak zwane ruchy neopogańskie, w tym te nawiązujące do religii prasłowiańskich), a wielu porzuca wiarę, całkowicie, często niezupełnie zdając sobie z tego sprawę. Zaczyna się, to zazwyczaj od `niewinnego' spóźniania na msze, aby uniknąć słuchania nudnych i często po porostu głupich kazań, szczególnie w przypadku osób lepiej wykształconych i o bardziej krytycznym umyśle. Stąd już blisko do opuszczenia całej mszy, bo np. w telewizji idzie ciekawy serial z `momentami' czyli mniej lub bardziej eksponowanym seksem, albo właśnie otwarto w okolicy nowe centrum handlowe gdzie można trafić na dobrą przecenę, a w dzień powszedni brak czasu na taką wyprawę. Ludzi zwyczajnych zwabia do centrów handlowych, tych `świątyń XXI wieku' także elegancki wystrój wnętrz i fachowo wyeksponowane towary w atrakcyjnych kolorach, kształtach i opakowaniach. Dla większości Polaków namiastkę tej tak pożądanej przez nich Europy Zachodniej i `Hameryki' znajduje się właśnie w tych, będących własnością zachodniego 'big business' centrach handlowych czy barach McDonald'sa i jego naśladowników typu KFC czy Burger King.

(Dokonczenie w osobnym wpisie)


wtorek, 14 czerwca 2005, kaganowski

Polecane wpisy